Od dawna było wiadomo, że o naszej zdolności do utrzymywania wagi w ryzach decyduje nie tylko siła woli, ale czynniki natury genetycznej. Jednak zaledwie od kilku miesięcy wiemy, że owe czynniki genetyczne dotyczą nie tylko naszych organizmów, ale też zamieszkujących nasze jelita mikroorganizmów, a ewentualna cudowna pigułka na odchudzanie mogłaby zostać stworzona z dobrze nam znanych antybiotyków siejących pogrom wśród bakterii.
Odkrycie, że bakterie jelitowe mają znaczny wpływ na naszą skłonność do chudnięcia lub tycia zawdzięczamy genetykom z Woodruff Health Sciences Center of Emory University którzy doszli do tej konkluzji nieco przypadkiem i w marcu tego roku opublikowali swoje wyniki w magazynie Science. Nie szukali oni genów otyłości w bakteriach jelitowych, ale interesowały ich zjawiska metabolizmu czyli przemiany materii w ludzkim organizmie i ich związek ze stanami zapalnymi. Wykazano, że faktycznie taki związek ma miejsce. Obserwowano receptor (czyli białko ze zdolnością do rozpoznawania np. substancji chemicznych) obecny w ludzkim nabłonku jelitowym TLR 5 (Toll-like typu 5), dla którego podstawowym sygnałem jest białko budujące bakterię. W ramach eksperymentu wyhodowano mysz, która nie posiadała TLR 5. Potomstwo tej myszki miało wręcz nie mysi, ale wilczy apetyt i tyło błyskawicznie. Z potomstwa myszy otyłej bez TLR 5 pobrano bakterie jelitowe i przekazano je myszom nie posiadającym żadnych bakterii, z jelitami sterylnymi mikrobiologicznie. Po wszczepieniu bakterii otyłych myszy osobnikom tym natychmiast poprawił się apetyt i zaczęły od razu tyć.
Eksperyment wykazał, że flora bakteryjna ma istotny wpływ na zachowanie żywieniowe organizmów. Wykazał także, że różnice w budowie genetycznej bakterii jelitowych są dość znaczne, a obecność lub brak obecności któregoś z gatunków bakterii zależy od występowania receptora TLR 5, który pobudza odpowiedź immunologiczną (obronną) organizmu na określony typ flory bakteryjnej niszcząc wybrane gatunki. Innymi słowy to receptor TLR 5 decyduje o tym, czy człowiek ma wilczy apetyt i tyje w oczach czy też przeciwnie – pozostanie szczupły bez względu na pokusy kulinarne.
Cudowna pigułka na odchudzanie
Przeprowadzone wcześniej badania na szczurach dowiodły, że flora bakteryjna u poszczególnych osobników ludzkich znacznie się różnią. Zauważono również, że poszczególne gatunki bakterii mają różną zdolność do przetwarzania i pozyskiwania energii z niestrawionych resztek pokarmu. W zależności od „sprawności” flory bakteryjnej człowiek pozyskuje od 30 do 70% energii właśnie dzięki działalności i pomocy bakterii. Ludzie chudsi to ci, którym przydarzyła się ta mniej wydajna grupa bakterii zależna od naszego TLR 5 , a otyli, to ci, którzy noszą w sobie gatunki sprawniejsze. To, co w poprzednich wiekach było błogosławieństwem – bardziej wydajny układ pokarmowy – w współczesnych czasach okazuje się nawet nie zbyteczne, ale wręcz szkodliwe.
Wiedząc o tym jak bardzo flora bakteryjna może wpłynąć na naszą sylwetkę pojawia się pokusa stworzenia cudownej pigułki na odchudzanie, takiej, której ludzkość pragnie co najmniej od dwóch pokoleń gdy pojawił się problem masowej otyłości. Sposób jest właściwie banalnie prosty – antybiotyki działające selektywnie wybiją florę bakteryjną bardziej efektywnie przetwarzającą niestrawiony pokarm w naszych jelitach i pozostawią tylko gatunki mniej efektywne lub zrobią tam po prostu „czystkę” i możliwości odzyskiwania energii przez organizm tą drogą drastycznie spadną. Taka antybiotykowa broń biologiczna na bakterie naszych jelit może jednak przysporzyć nam sporo problemów. Po pierwsze nie wiemy na ile „wysterylizowane” jelita radzić sobie będą z przyswajaniem potrzebnych organizmowi substancji. Po drugie istnieje poważne niebezpieczeństwo uodpornienia się kolejnych szczepów bakteryjnych na kolejne generacji antybiotyków co w efekcie osłabi nasze możliwości obronne w walce z groźniejszymi dla ludzkości szczepami.
Migracja genów
Bez względu na mechanizm selekcji flory bakteryjnej receptorem TLR 5 warto zwrócić uwagę na fakt fluktuacji tejże flory w naszym organizmie. Podróżując po świecie próbujemy nowych potraw zawierających inne od naszej gatunki bakterii jelitowych. Jeżeli bakterie te są szkodliwe może nas spotkać niestrawność, bo nasz aparat enzymatyczny nie potrafi się uporać z substancjami chemicznymi zawartymi w tym pokarmie. Ale bywa też, że taki zastrzyk nowych bakterii przyniesie naszym jelitom korzyść, na której zyska cały nasz organizm. Dzieje się tak ponieważ geny przemieszczają się między gatunkami . Mechanizm ten został udowodniony przez badaczy z Uniwersytetu Paryskiego i CNRS w Roscoff. Badanie prowadzone przez nich udowodniły, że enzym występujący u bakterii morskich Bacteroidetes występuje także w genomie kilku gatunków bakterii zasiedlającej jelita człowieka – bacteroides plebeius. Za wędrówkę tego fragmentu DNA uczeni uznali odpowiedzialne glony (nori), w które zawijane jest sushi. Wiedząc to nie zdziwi nas zapewne fakt, że to właśnie Japończycy i wyłącznie Japończycy są posiadaczami tych gatunków flory bakteryjnej. Gen bakterii morskich poprzez sushi dostał się do organizmu ludzkiego i znalazł tam nowy „nośnik” w postaci bakterii jelitowych.




3 komentarzy
Do you want to comment?
Comments RSS and TrackBack Identifier URI ?
Trackbacks